Mówi się potocznie, że mam wenę, dlatego piszę. Myślę jednak, że aby pisać o Jezusie, wena to zbyt mało. Pisanie o Jezusie, to coś więcej, to dawanie świadectwa mojej wiary, to termometr mojej miłości do Chrystusa, to miara mojego wzrastania – zjednoczenia w Panu. 
To stanięcie w prawdzie i uwierzenie, że Jezus jest Najważniejszy, że mówi do nas, iż szczęście i pokój można znaleźć tylko w Nim. 

Tę refleksję piszę pod koniec Godziny Miłosierdzia. Piszę ją w sali szpitalnej, po odmówieniu Koronki do Bożego Miłosierdzia. Pomocą w napisaniu tej refleksji była książka Sahary Young „Jezus mówi do ciebie”.
Mówimy do Jezusa bardzo dużo. Prosimy o wiele rzeczy. Mówimy czasem natarczywie. „Jezu słuchaj mnie i wysłuchaj. Mówię do Ciebie”. W tym miejscu powiedzmy sobie szczerze, że nie umiemy słuchać Jezusa, nie dopuszczamy Go do głosu, a On tak dużo ma nam do powiedzenia. Chce nam powiedzieć przede wszystkim, że pokój i szczęście możemy znaleźć w Jego Miłości. 
W wyżej wymienionej książce czytamy: „Jestem z tobą i nieprzerwanie nad tobą czuwam, jam jest Emmanuel (Bóg z tobą); Moja obecność otacza cię promienną miłością. 
Nic nie może cię ode Mnie oddzielić, nawet najwspanialsze błogosławieństwa i najstraszniejsze próby. Niektóre z moich dzieci chętniej zwracają się do mnie w ciężkich chwilach, gdy są zmuszone wesprzeć się na Mnie. Inne czują się bliżej ze Mną związane, gdy ich życie jest pełne rzeczy dobrych. Składają Mi dzięki i wychwalają Moje Imię, a to otwiera wrota Mojej obecności. 
Wiem doskonale, czego potrzebujesz, aby się do Mnie zbliżyć. Przemierzaj każdy dzień, rozglądając się za tym, co dla ciebie przygotowałem.
Przyjmuj każde zdarzenie jako idealnie skrojone na twoje potrzeby. Gdy patrzysz na życie w ten sposób, najrozsądniejszą reakcją jest wdzięczność. Nie odrzucaj żadnego z Moich darów; szukaj Mnie w każdej sytuacji”.
Weźmy ten tekst na dodatkowe rozmyślanie i słuchajmy, co chce nam Pan Bóg przez niego powiedzieć.
Kiedy kończę tę niezgrabnie pisaną refleksję, widzę chorych, oczekujących na kolację. Widzę czasem, jak korytarzem przechodzi chory z kroplówką, inny leży w łóżku, a jeszcze inny siedzi przed telewizorem, inni prowadzą rozmowę. 
Ja w swoim szpitalnym pokoju będę do samego wieczora czytał, modlił się, nawiedzę Jezusa w kaplicy, obejrzę „Wiadomości” w telewizji. Po Apelu Jasnogórskim udam się na spoczynek ze świadomością, że może ta noc będzie bardzo niespokojna, obfitująca w stresy tak, jak poprzednia, kiedy oczekiwałem na zabieg pobrania szpiku kostnego, który dużo wyjaśni, czy moje zdrowie ulegnie pogorszeniu czy poprawie.
W tym miejscu wołam: Jezu, ufam Tobie, bo Ty jesteś przy mnie od przebudzenia, w czasie zabiegów i w każdej chwili dnia i nocy. Czego mam się obawiać?! Jezu, słucham Cię – mów do mnie. Jezus po raz kolejny mówi do mnie: „Przyjmuj wszystko, co przynosi dzień. Nigdy cię nie zawiodę, nawet jeśli popełnisz błąd, nie odsunę się od ciebie. Możesz zwrócić się do Mnie w każdej chwili. Cały czas będę obdarzał cię swoją siłą, dając ci wszystko, czego potrzebujesz danego dnia…”.
Jezu, korzystam z Twojego zaproszenia - „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Jestem – zajmij się mną – kocham Cię i dziękuję Ci, że jesteś ze mną i we mnie. Bądź uwielbiony.

br. Adam Fułek SAC

Obserwuj nas na facebooku

Wpłać darowiznę