Archiwa

Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym

W najbliższą niedzielę, 12.11.2017 r.,  będzie obchodzony w Polsce już po raz dziewiąty, Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. W tym roku zbiórka pieniędzy przeznaczona jest dla chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Ludzie wszystkich wyznań uciekają z Bliskiego Wschodu na skutek przemocy fundamentalistów z tzw. Państwa Islamskiego.

Dlaczego Bliski Wschód?

Chrześcijanie nie przybyli na Bliski Wschód z Zachodu. To tu są korzenie chrześcijaństwa. Bez nas Bliski Wschód nie będzie taki sam.

ks. bp Bashar Warda, arcybiskup Irbilu, Irak

Trwające wojny: od 2003 roku w Iraku oraz od 2011 roku w Syrii, a także tzw. Arabska Wiosna w latach 2010-2013 doprowadziły do załamania struktury społecznej na Bliskim Wschodzie. Ludzie wszystkich wyznań uciekają z Bliskiego Wschodu w wyniku coraz szerzej zataczającego się kręgu przemocy fundamentalistów islamskich z Daesh, określających się również mianem Państwa Islamskiego.

Dążąc do zaprowadzenia kalifatu, opartego na prawie z VII wieku, we wszystkich krajach arabskich Daesh dokonuje czystek religijnych, prześladując, wypędzając i wreszcie mordując tych, którzy nie chcą się podporządkować sunnickiej ekstremistycznej doktrynie. Zagrożeni są więc sami muzułmanie z odłamu szyickiego, ale też bardziej umiarkowani sunnici. Najbardziej zagrożeni są jednak bliskowschodni chrześcijanie i jazydzi. Tym dwóm grupom grozi całkowite unicestwienie. W rezolucji z 4 lutego 2016 roku Parlament Europejski uznał oficjalnie, że zbrodnie dokonywane przez Daesh na chrześcijanach, jazydach i innych mniejszościach religijnych są ludobójstwem. ONZ do tej pory unika określać tym mianem poczynania Daesh, co pozwala organizacji na niepodejmowanie zdecydowanych działań przeciw terrorystom na Bliskim Wschodzie.

Dotychczas wieloreligijne społeczności na Bliskim Wschodzie stają się coraz bardziej monoreligijnymi środowiskami rządzonymi przez bezwzględnych ekstremistów islamskich.

Gdzie na Bliskim Wschodzie najbardziej potrzebna jest pomoc?

Syria

Szacuje się, że na przestrzeni sześciu lat (od 2011 roku) liczba chrześcijan w Syrii spadła o 50% (92 500 osoby). Aktualnie chrześcijanie stanowią 5% populacji Syrii. Wyjątkowo dramatycznym przykładem jest Aleppo, znajdujące się w epicentrum syryjskiej wojny domowej. Całość populacji miasta skurczyła się z 2,3 miliona do 1,6 miliona (o 30%), a jednocześnie w tym samym okresie liczba chrześcijan w Aleppo zmalała o 80%. Obecnie Aleppo zamieszkuje ok. 35 000 chrześcijan. Spadek tej liczby postępuje coraz szybciej.

Rand Mittri, studentka z Aleppo, Syria:http://www.sekretariat-misyjny.pl/images/stories/kraje/plakatsolidar.jpg

Nasze życie otoczone jest przez śmierć. Ale, tak jak wy, codziennie rano zamykamy za sobą drzwi i wychodzimy do pracy lub do szkoły. W tym momencie ogarnia nas strach, że gdy wrócimy wieczorem nie zastaniemy już naszych domów takimi, jak je opuściliśmy rano, a naszych bliskich w nich nie będzie. Być może tego właśnie dnia zginiemy. Albo może nasze rodziny zginą. To bolesne doświadczenie. I nie ma od tego ucieczki, nikogo, kto mógłby udzielić pomocy.

Irak

Po rozpoczęciu wojny w Iraku w 2003 roku z kraju wyemigrowało ok. 66% chrześcijan. Podczas gdy przed 2003 rokiem w Iraku żyło między 800 000 a 1,2 miliona chrześcijan, dziś jest to zaledwie 250 000 - 400 000. Chrześcijanie stanowią dziś w Iraku 0,8% populacji kraju. Szacuje się, że w ciągu najbliższych trzech lat chrześcijanie całkowicie znikną z Iraku.

Tawfeek Saqat, rolnik z Qaraqosh, Irak:

Zanim moja rodzina została przesiedlona, byliśmy rolinikami w Qaraqosh. Uprawialiśmy wiele hektarów ziemi. Hodowałem żywiec i miałem mały hotel. Byliśmy bogatą rodziną. Prowadziłem biznes razem z żoną i jedenaściorgiem naszych dzieci. Kiedy szykowaliśmy się do opuszczenia Qaraqosh, ja i czwórka moich dzieci zostaliśmy porwani przez ISIS. Jesteśmy chrześcijanami.

Teraz odbudowujemy naszą wioskę. Jest trudno, nic tu nie ma. Chcemy przygotować ziemię pod uprawy, ale nie wiemy, gdzie leżą miny. Boimy się. Mimo to nie chcemy wyjeżdżać, to nasza ziemia.

Liban

Do tej pory Liban był jedynym krajem na Bliskim Wschodzie o znaczącej liczbie chrześcijan. Szacuje się, że stanowią oni 35% populacji. Liban boryka się obecnie z ogromną falą uchodźców z Syrii, Iraku i innych sasiądujących krajów. Z samej Syrii przebyły tam 2 miliony uchodźców, co zważyszy na ogólną liczbę rdzennej ludności Libanu (4,3 miliona), stanowi poważny problem w zmianie struktury społecznej (większość uchodźców to muzułmanie), a także ekonomicznej. Kraj nie jest w stanie zagwarantować wszystkim ani mieszkań, ani pracy, a nawet wystarczających zasobów wody, czy dostępu do prądu. Prowadzi to do silnych napięć między Libańczykami a uchodźcami.

ks. Simon Attallah, Arcybiskup Maronicki z Baalbek-Deir Al-Ahmar, Liban:

Mamy w Libanie 2 miliony uchodźców z Syrii. Wielu z nich powróci do swojego kraju, gdy wojna się skończy. Ale wielu też pozostanie i będzie się ubiegać o obywatelstwo libańskie. Co się wtedy stanie z chrześcijanami? Liban wyróżnia się bardzo delikatną mozaiką religijną. Syryjczycy, którzy pozostaną w Libanie, to głównie sunnici. Religijna równowaga zostanie zachwiana. Okazujemy dużą solidarność z uchodźcami, chcemy pomóc, ale stoimy przed oczywistym problemem.


PLAN OBCHODÓW IX DNIA SOLIDARNOŚCI Z KOŚCIOŁEM PRZEŚLADOWANYM

Gość główny bp Antoine Chbair z Tartus w Syrii.

9 Listopada (czwartek)

godz. 18.00 Udział w programie "Rozmowy Niedokończone", Radio Maryja i TV Trwam

10 Listopada (piątek)

godz. 10.30 Konferencja prasowa, Siedziba Konferencji Episkopatu Polski, Skwer kard. Stefana Wyszyńskiego 6 w Warszawie

11 Listopada (sobota)

godz. 21.00 Apel Jasnogórski (udział bp A. Chbaira w modlitwie)

12 Listopada (niedziela)

godz. 7.00 Kraków - Msza św. w Sanktuarium w Łagiewnikach, transmisja w TVP
godz. 17.30 Oratorium Prześladowanych za Wiarę "Z powodu mojego imienia", Kopalnia Soli w Wieliczce


Pakistan: Apel mniejszości religijnych o zniesienie paragrafu blasfemii

Organizacje praw człowieka i mniejszości religijne w Pakistanie domagają się pilnego zniesienia paragrafu blasfemii, który jest głównym narzędziem prześladowania chrześcijan w tym azjatyckim kraju. Paragraf blasfemii przewiduje dożywocie, włącznie z karą śmierci, za obrazę proroka Mahometa. Ponadto osoby oskarżone padają często ofiarami samowolnych egzekucji, dokonywanych przez islamskich sąsiadów. Warunkiem wymierzenia kary jest sam donos, bez przedstawienia dowodów winy. Z tego powodu zapis wykorzystywany jest nagminnie do walki z przedstawicielami innych religii, głównie chrześcijan.

W ubiegłym tygodniu do więzienia trafili dwaj chrześcijanie, pracujący w firmie sprzątającej biura. Podstawą oskarżenia był donos pracownika jednego z biur, który poinformował policję, iż chrześcijanie wraz z papierami biurowymi spalili kartki z wersami Koranu. „Mniejszości religijne w Pakistanie żyją w permanentnym lęku, w miejscu pracy, w miejscu zamieszkania, właściwie wszędzie”, mówi przedstawiciel jednej z miejscowych organizacji chrześcijańskich. „Paragraf wykorzystywany jest do pozbycia się niewygodnych sąsiadów lub kolegów. Ogólnie dotyka głównie chrześcijan, stając się skutecznym narzędziem w wykluczaniu lub pozbywaniu się wyznawców Chrystusa. Przy czym wiek nie odgrywa roli. Także dzieci padają jego ofiarami”, mówi adwokat, Sardar Mushtaq Gill, przewodniczący ewangelickiego stowarzyszenia “LEAD”. Opinii światowej znany jest przypadek Asi Bibi, która od wielu lat przebywa w więzieniu niesłusznie oskarżona o naruszenie feralnej ustawy. Bezskuteczne okazały się interwencje światowych organizacji praw człowieka, rządów i samego papieża.

W trakcie 12 lat sytuacja mniejszości religijnych w Pakistanie uległa znacznemu pogorszeniu. Aktywiści organizacji prawnych podkreślają, iż za zniesieniem ustawy przemawia wiele przesłanek, w tym: naruszanie podstawowych praw człowieka i praw obywatelskich, wspieranie fanatyzmu religijnego i naruszanie pokojowego współistnienia religii.

Fides, 3/10/2017